poniedziałek, 13 maja 2013

Profesjonalne ciuszki na fitness

To może wydawać się niewiarygodne, ale przeszło pół roku chodzę na fitness i jedyne co na niego kupiłam to tanie trampki, w których się ślizgałam. W końcu nadszedł czas na zmiany!

Wczoraj zaszłam do sklepu sportowego i obkupiłam się w spodnie 3/4, 3 topy, w tym 2 profesjonalne, jeszcze bardziej profesjonalny stanik sportowy i najbardziej profesjonalne buty sportowe ;). Radość z zakupu oczywiście niepomierna, chociaż w tych ciuchach nie pokażę się na ulicy, tylko będę w nich błyszczeć zamknięta w czterech kątach.

Ale to nic. Radocha niesamowita i nie mogłam doczekać się aż przetestuję nowe ciuszki. Dziś wparowałam uhahana do fitnessclubu, od razu ubrałam się i poleciałam do sali, która - jak to zwykle bywa w takich miejscach - posiadała jedną lustrzaną ścianę.


Spojrzałam na siebie i...zamarłam. Niby wiedziałam, że schudłam, ale zazwyczaj nie patrzyłam na siebie z takiej perspektywy w obcisłym stroju. Do tej pory nosiłam luźny dres i zwykłą koszulkę. Dziś zobaczyłam ładnie ukształtowane ramiona, przy lekkim napięciu wyróżniające się mięśnie naramienne (idź na body pump moja droga! Body pump Cię zbawi :P), zero boczków i fajną figurę (tylko oczywiście szeroką) bez wyróżniającego się zbytnio brzucha.

Figura mocno mi się zmieniła. Wiesz, otyła osoba ma ją zniekształconą przez deformujące fałdy układające się w różnych miejscach, jak na bokach, udach, brzuchu itd. Teraz te fałdy mi poznikały i została sama zbita masa, której oczywiście chcę się pozbyć. Ale wygląda to już całkiem nieźle.

Oczywiście były też kąśliwe uwagi wymierzane w siebie w myślach jak: "ale łydy", "patrz jakie udziska", no i "dziewczyno, jesteś najgrubsza na sali". Co nie zmienia faktu, że stanęłam przed tym lustrem i...co może brzmieć głupio...trochę się onieśmieliłam swoim widokiem i ćwiczyłam patrząc w lustro (a właściwie lampiąc się) myśląc: "Boże, to na pewno ja?".

11 komentarzy:

  1. Co tam ciuszki, spójrz na zawartość! Gratuluję :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Na prawdę watro zainwestować w takie ciuchy, najlepiej kupować w outletach, bo są o wiele tańsze niż w centrach handlowych, a przecież sportowe ciuchy nie mają zmiennych trendów jak te co nosimy codziennie. Osobiście lepiej się czuję w takich ciuszkach niż w dresie(a tak zaczynałam), no i oczywiście efekty są o wiele bardziej widoczne co motywuje do dalszej pracy :>

    OdpowiedzUsuń
  3. cieszę się z Twojego sukcesu :)

    OdpowiedzUsuń
  4. W fajnych sportowych ciuchach od razu lepiej się ćwiczy :D

    OdpowiedzUsuń
  5. Och.. jak miło się czyta, jak ktoś jest taki szczęśliwy <3 Obym ja miała takie efekty. Gratuluje tej zmiany ! ;*

    OdpowiedzUsuń
  6. Rety... 30 kg. Jestem tak strasznie zazdrosna! A tak serio, to musisz czuć się niesamowicie silna dzięki temu. Ja po tylu miesiącach walki ze samą sobą, czułabym się wręcz niezniszczalna!

    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja ciągle nosze sie z zamiarem kupna stanika sportowego, bo mam bluzke boskerke specjalną ale jak jest gorąco to czuję dyskomfort. A że nie mam za bardzo co tam włożyć w ten stanik, chodzi bbardziej o to aby nic mi nie podskakiwało nawet delikatnie, to nie będę w jakis drogi inwestowała. A ty jakiej firmy masz?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A kupiłam jakieś najtańsze w Decathlonie :)

      Usuń
  8. cudownie się to czyta :D musisz wyglądać fantastycznie!

    OdpowiedzUsuń
  9. ale optymistyczny, fajy post! Mnie nic tak nie motywuje jak sukcesy, więc jeśli masz podobnie, to powinno iść dalej iść jeszcze lepiej ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. ciuchy zawsze poprawiają humor ;)

    OdpowiedzUsuń