piątek, 22 lutego 2013

Uwaga, odkrycie roku!

Pisałam nieraz, że w sumie to ja nie wiem jak udało mi się wytrzymać na diecie tyle miesięcy. A wiem z kolei, że wiedza ta na pewno pomogłaby niejednemu.

Ostatnio rozmawiałam z przyjaciółką O. o swoim braku dotrzymywania wszelakich postanowień. Strasznie mnie to denerwuje i czuję się niejako pozbawiona charakteru, skoro postanawiam coś, a potem stwierdzam: aaa...pieprzyć to.

O. stwierdziła coś tak banalnego, a zarazem odkrywczego, że muszę to tu podkreślić i najlepiej wyryć na ścianie nad łóżkiem.

Otóż...diabeł tkwi w nastawieniu do celu. Jeżeli coś muszę zrobić to zawsze znajdę wykręt żeby tego nie robić, natomiast wystarczy tylko...chcieć.


To powiedzenie "wystarczy chcieć" zawsze mnie denerwowało. No bo jak to? Przecież całe życie chciałam być szczupła, mądra, znająca 3 języki i...milion innych rzeczy, a nic z tego nie wychodziło. Co zmieniło się niemal 8 miesięcy temu? Otóż nie myślałam o tym, że MUSZĘ schudnąć, żeby być szczęśliwa, kupować fajne ciuchy itd., tylko stwierdziłam, że po prostu chcę i mogę schudnąć.

Pamiętam tę zmianę w myśleniu jak dziś. Nagle, nie wiadomo skąd, przyszło mi do głowy, że skoro mam pracę, zarabiam i stać mnie na dietetyczne jedzenie i fitness, to co stoi na przeszkodzie, żeby tego nie zrobić? Nie znalazłam odpowiedzi, więc...w poniedziałek rano 2 lipca zaczęłam dietę Montignaca, którą (z dłuższymi i krótszymi przerwami) trzymam do dziś.

Czy dałam Ci właśnie cudowny sposób na schudnięcie? Na pewno nie. Część z was może się zawieść, tak jak ja zawsze zawodziłam się, kiedy ktoś mi dawał banalne rady w stylu: uśmiechnij się, pokochaj siebie, a wszystko samo się ułoży.

Cudownych poradników też z tego względu nienawidziłam, bo radosna wiedza z nich płynąca była dla mnie bezsensowna i zupełnie oderwana od rzeczywistości. Kiedyś próbowałam to czytać, a nawet różnych technik autosugestii, ale trzeba w nie wierzyć...i tu wkracza poważna psychologia, której nie potrafię objąć rozumiem.


Jak to się dzieję, że nagle zmieniasz swoje myślenie o 180 stopni? Co sprawia, że po wielu próbach coś się udaje? Że nagle dostrzegasz wartość w banalnych i wielokrotnie powtarzanych sentencji, żeby nie powiedzieć frazesów?

Niestety...banały czasem mówią tak oczywistą prawdę, że nawet nie zastanawiamy się nad nimi. A jeśli zastanawiamy, to nie przyjmujemy ich do wiadomości, tak jak i ja nie przyjmowałam. Zresztą dalej wielu z nich nie przyjmuję, no bo litości ;).

Ale z tej wiedzy, wbrew pozorom, płynie optymistyczne przesłanie. Skoro ja, zdawałoby się beznadziejny przypadek niedotrzymujący żadnych postanowień, dałam radę, to Ty nie dasz?

18 komentarzy:

  1. Zgadzam się z tym. Miałam tak samo jak Ty: pewnego dnia po prostu wzięłam się za siebie i to wcale nie było trudne. Jeśli ktoś naprawdę czegoś chce, to nie będzie szukał wymówek :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To stwierdzenie "jeśli ktoś na prawdę chce, to uda mu się" też doprowadzało mnie do szewskiej pasji. Bo co znaczy "na prawdę"? To, że wcześniej chciałam być szczupła na niby? Ehh...nasz umysł jest na prawdę zadziwiający ;)

      Usuń
  2. Hej, bardzo trafne spostrzeżenia, kiedy zaczynałam swoją dietę też wyrzuciłam z myślenia wszelakie "muszę", po prostu chciałam. A teraz chciałabym po prostu znowu chcieć tak jak dawniej :P
    http://just-skinny-fat-girl.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  3. To prawda, chcieć, a musieć to kompletnie odrębne sprawy. Ze mną jest podobnie, kiedy "muszę" to mi nie wychodzi, ale kiedy "chcę", to jakby samo się dzieje:)
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  4. Wszystkie damy radę. Musimy dać radę :)

    OdpowiedzUsuń
  5. trzeba sobie uswiadomic kilka rzeczy aby chciec i móc zmieniac siebie i swoją własna przestrzen; zrozumiec co jest dla nas najwazniejsze; jakie mamy cele i dazyc do nich :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Masz oczywiście rację :) Jest tylko pewna trudność- jak "przeskoczyć" na ten właściwy sposób myślenia? Na to właściwe chcieć? Bo przecież wcześniej też chcesz? Moim zdaniem musi się zdarzyć coś, co Cię nagle "odwróci". Czasem jest to ktoś inny, że jemu/jej się udało, czasem jakaś stara fotka, a czasem po prostu zakupy ciuchowe, kiedy sięgasz po coraz większy rozmiar, a to co widzisz w lustrze zaczyna Cię przerażać. Ile osób tyle motywacji. U mnie była (i jest) to myśl, że pewna osoba schudła 30 kilo w niecały rok. To jest mniej więcej tyle ile mi potrzeba. Zawsze to moje 30 kilo wydawało się dystansem nie do pokonania. A tutaj okazuje się, że można i że nie zajmuje to całej wieczności czy kilku lat. I wtedy dopiero nastąpiło odwrócenie myślenia, że chcę i mogę :)
    Ja zauważyłam, że czasem jedna osoba daje Ci jakieś dobre rady i one do Ciebie zupełnie nie docierają, a czasem wręcz Cię złoszczą. Aż tu nagle pewnego dnia ktoś inny powie Ci to samo, tylko innymi słowami i nagle doznajesz oświecenia i wiesz, że to jest dokładnie to o co chodzi.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie nie było takiego szoku. Pisałam o tym kiedyś. To chyba kwestia dojrzenia do decyzji ;)

      Usuń
  7. Dla mnie to chyba nie robi różnicy. Wszystko zależy od tego jak bardzo mi na czymś zależy i jaką mam motywację. Kiedy nie mam motywacji to nie robię niczego do końca. Wszystko zależy u mnie od postrzegania sensu, a nie szukania wymówek :) Co do odchudzania to słyszałam tyle rad co ludzi wydaję mi się, że każdy musi znaleźć swój sposób.
    Chociaż to co piszesz o odchudzaniu jest bardzo wiarygodne. 26kilogramów za Tobą: strasznie dużo. Gratuluje.

    OdpowiedzUsuń
  8. u mnie trudno to jednoznacznie stwierdzić, bo w zależności od nastroju 'chcę' miesza się z 'muszę', ale najważniejsze to wytrwać w dążeniu do celu, a jak się już go osiągnie, robić coś tylko i wyłącznie dla przyjemności. przykładowo, nie wyobrażam sobie przestać ćwiczyć jak już będę wyglądać tak jak chcę (choć do tego i tak dalej niż daleko : D).

    OdpowiedzUsuń
  9. Bardzo mądre podejście. Uwielbiam czytać Twoje spostrzeżenia, bo widzę w Tobie wiele wspólnego ze mną. Miałam podobne problemy, podobne nastawienie i powoli przechodzę przez ten sam proces co Ty.
    Także trzymam kciuki abyś wciąż trzymała się swojej siły i chęci bo to bardzo ważne.
    Jesteś dla mnie kolejnym wzorem, ze można! :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Ja się z tym w zupełności zgadzam. Jedno z moich ulubionych tekstów, które używam w kółko to ; ' anything is possible. depends how much you want it '. Jesli chcesz czegoś najbardziej na swiecie to będziesz robić wszystko, by to osiągnąć. Ja 5 miesiecy temu powiedziałam sobie, że będę chuda i już! No i jak się tak zmotywowałam ,to zaczełam zauwazać efekty.

    OdpowiedzUsuń
  11. Ja jestem jak na razie na etapie: chcę, ale nie mogę. I próbuję to zmienić, bo przecież skoro chcemy to możemy, tylko czasami trzeba tego 'czegoś' :)
    8 miesięcy to naprawdę sporo już :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Chcieć to móc, a jeśli się zaprzesz wszystko jest możliwe. Z własnego doświadczenia wiem, że to od własnej woli zależy, czy mogę, bo nikt nie może na nas wpłynąć lepiej niż my same.

    http://you-have-to-be-strong.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  13. Odchudzałam się kilkakrotnie, 2 razy z jakimś tam skutkiem.Potem przez ostatnie 2 lata moje próby kończyły się fiaskiem po kilku dniach, a teraz czuję, że mi się uda bo coś zmieniło się w mojej głowie, inny sposób myślenia, to nie jest walka jak poprzednio, tylko dążenie do celu.

    OdpowiedzUsuń
  14. Warto przestać oszukiwać samego siebie i brać się do roboty :) Na początku będzie ciężko a potem wjedzie w krew. Ćwiczenia szybciej niż myślisz staną się przyjemnością :)

    OdpowiedzUsuń
  15. http://deser.pl/deser/51,111858,12945009.html?i=0&bo=1

    OdpowiedzUsuń