poniedziałek, 25 lutego 2013

Paląca potrzeba

Znowu pomęczę Cię trochę tym problemem braku pewności siebie. Cały czas myślę o tym jak o ogromnej, palącej potrzebie bez której nie będę umiała normalnie funkcjonować. Ale czy na pewno?

Dziś podesłałam K. link do artykułu z którego znowu mądra głowa mówiła o moich syndromach i potrzebie pójścia do psychologa, bo sama sobie z tym nie poradzę.

Nie był to pierwszy raz kiedy głośno zastanawiałam się nad pójściem do psychologa. Nie pamiętam czy Ci wcześniej wspominałam, ale chodziłam do takowego kilka ładnych lat temu (jakoś na początku studiów) i po pół roku dałam sobie spokój, bo niewiele się zmieniło (o ile w ogóle), za to wydałam kupę kasy.


Ten pomysł, żeby pójść do specjalisty pojawił się chyba pod koniec zeszłego roku, kiedy - chyba za bardzo skupiając się na sobie i swoich uczuciach - doszłam do wniosku, że jest ze mną coś nie tak i muszę to poprawić, bo inaczej...będzie źle.

Można się zastanawiać, skoro ostatnim razem nic się nie poprawiło, to czemu tym razem miałoby? To chyba moja ogólna tendencja do szukania łatwych rozwiązań, a wbrew pozorom pójście do specjalisty takim jest, bo oddajesz swój problem komuś innemu. Wbrew pozorom, bo przecież i tak sama muszę sobie z tym poradzić.

K. sprawę jednak widzi inaczej. Ona uważa, że jest ze mną wszystko jak najbardziej w porządku i nie jestem wystraszonym królikiem uciekającym przed problemami i ludźmi. Może trochę przesadzam. Jak zwykle myśląc i zastanawiając się nad Bóg wie czym dochodzę do błędnych wniosków.


Poza tym, K. nawet zauważyła mój wzrost pewności siebie. Objawia się to mniej obszernymi bluzkami bez 2 warstw (jakiś czas temu porzuciłam ubieranie się w bluzkę z długim rękawem, a na to obszerny bezrękawnik) i nowymi przylegającymi spodniami.

No właśnie. Czy na pewno chudnięcie powoduje wzrost pewności? Przecież wszyscy trąbią o tym, że jak tylko schudniesz to będziesz super hot piękność, która jednym uśmiechem podbije serce niejednego. Nie czuję się jeszcze super hot, ale będąc prawie w połowie swojego odchudzania, powinnam zauważyć jakieś zmiany. A ja zastanawiam się...i zastanawiam...

No dobra, przesadziłam. Zauważam i cieszę się. Dziś oglądałam się przed lustrem ze wszystkich stron i...wygląda to na prawdę nieźle! Foliowanie daje niesamowite rezultaty (cellulit mi zniknie za 2-3 zabiegi), ładnie zarysowują mi się mięśnie na nogach, a brzuch też wygląda coraz lepiej i nawet czuję pod tłuszczem pierwiosnki mięśni ;). Poza tym prawie w ogóle zniknęły mi boczki i wałki na plecach (które spędzały mi sen z powiek).

Gorzej gdybym miała komuś zaprezentować swe wdzięki ;).

8 komentarzy:

  1. Ciamciu Kochana!
    Cholernie trudno się odchudzić i wyrzeźbić ciało, ale jeszcze trudniej wyprostować obraz siebie jaki siedzi w głowie, przestać patrzeć na siebie oczami swoich wrogów (na zasadzie, pewnie myślą sobie, ze jestem tłusta i brzydka)... Słowem kluczem jest tu samoakceptacja, czyli tzw. pokochanie siebie. Jak masz być pewna siebie, skoro się nie lubisz?
    Piękne, szczupłe ciało nie jest gwarantem szczęścia, więc nadzieję, że jak już będziesz super hot, to wszystko będzie łatwiejsze, możesz włożyć między bajki. Bo liczy się nie przyszłość, nie przeszłość, tylko tu i teraz! masz być zadowolona z tego, co osiągnęłaś i jak już wyglądasz (mając na uwadze to, jak wyglądałaś), uśmiechać się do siebie w lustrze, postaraj się popatrzeć przez różowe okulary i być szczęśliwą.
    Miałam dużo chwil, kiedy chciałam iść do psychologa, czułam się szalenie samotna, niedoceniona, nie taka, jaką chciałam być. W końcu zaczęłam doceniać to, co mam w życiu, uświadomiłam sobie, że to, jak wyglądam to moje zaniedbanie, ale też i moja sprawa.
    Pracowałam przez kilka miesięcy w sklepie z modnymi ciuchami, kierowniczka wielokrotnie wytykała mi, że nie wyglądam wystarczająco dobrze, jak na ich standardy, że powinnam przejść na dietę i zapisać się na siłownię. Ja, osoba niby pewna siebie, mówiąca to, co myśli, dałam się tak stłamsić, głos wiązł mi w gardle, przez kilka miesięcy chodziłam do pracy na środkach uspokajających. Przyszła wiosna, parę razy poszłam na basen, skróciłam nieco włosy, nic takiego, ale jakoś poczułam się dobrze, no i pewnego dnia wreszcie dostałam od niej komplement: o jeny, jak ty świetnie wyglądasz! w tym dniu postanowiłam, że odchodzę, bo to nie jest miejsce dla mnie, to nie są dobrzy ludzie, bo nie chcę się czuć jak jakiś przedmiot, który się ciągle ocenia.
    Dało mi to niesamowitego kopa, poczułam się Panią samej siebie, staram się nie patrzeć na to co mówią inni ludzie, czuć się ze sobą dobrze.
    Znowu pseudo-filozoficznie, ale ja tak naprawdę czuję!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bro, jesteś cudowna! Skoro Tobie udało siebie wyprostować to i pewnie mi się uda :)

      Usuń
    2. Pani Bro ma rację. Zdecydowanie trzeba siebie zaakceptować. To jest klucz do sukcesu. Jeżeli patrzysz na siebie w lustrze i jesteś z siebie zadowolona, to nawet cera dostaje blasku.
      Zapraszam do poczytania mojego zderzenia z...

      http://odgryz-sobie-stope.blogspot.com/

      Usuń
    3. p.s. mówisz, że znika Ci cellulit? chyba zacznę się foliować na serio...!

      Usuń
    4. Czasem to mozg nas oszukuje
      http://zwierciadlo.pl/2013/psychologia/zrozumiec-siebie/15-nieswiadomych-klamstw-umyslu

      Usuń
  2. To prawda co piszą dziewczyny, że wraz ze znikaniem kilogramów nie znika niepewność, a na jej miejsce wkracza pewność siebie. Ja myślę, że coś zupełnie innego daje tę siłę. Siła jest w Tobie! Popatrz, niedawno pisałaś o znajomych, którzy Cię odwiedzili i byli w szoku jak schudłaś. Oczywiście natychmiast pytali jak to zrobiłaś i zanim jeszcze dobrze Cie wysłuchali, to już nie chciało im się pokonywać tej drogi. A Ty? Nie dość, że nią idziesz nie od wczoraj, to jeszcze mówisz, ze to piękny, szeroki trakt dostępny dla każdego. Nie poszłaś na łatwiznę, nie bierzesz "cudownych pigułek", nie poszłaś na operację żołądka (choć to chyba też nie bardzo jest droga na skróty, a niektórym ratuje życie), ale poszłaś drogą długą, żmudną, z przeszkodami... i masz za sobą sukcesy. Niech to stanie się Twoją siłą! Potrafisz pokonywać trudności. A ze upadki się zdarzają? To normalne. Nie znam nikogusieńko, kto może się pochwalić, że nigdy się nie pomylił, że się nie zniechęcił, że ani na moment nie zwątpił w swoją siłę. Każdy to ma, a my kobiety szczególnie. Z tego co gdzieś prześwituje przez Twoje wypowiedzi, to wiele przecierpiałaś w latach szkolnych i pewnie wciąż to w Tobie pokutuje. Ale szkoła już się skończyła :) Jesteś dorosła :) Żyj na nowo :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Dołącz swojego bloga do spisu blogów: http://gianamm.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  4. Wygląd też zwiększa pewność siebie, ale myślę że każde 100g w dół, każdy dzień trzymania się planu, każde wyjście na ćwiczenia mimo paskudnej pogody wzmacnia poczucie Twojej skuteczności, a za tym idzie pewność siebie i większe poczucie wartości. To już jest w Tobie i nikt Ci tego nie zabierze, siła która pomoże Ci w pokonywaniu innych przeszkód. A to że masz wątpliwości, myśli że może potrzebna Ci pomoc psychologa, z zewnątrz,to chyba normalne - jeszcze nie do końca wierzysz w swoją siłę :)

    OdpowiedzUsuń