piątek, 15 listopada 2013

Kiedy sobie to uświadomiłam...

Idąc ulicą nagle przystanęłam. Uświadomiłam sobie coś tak niesamowitego, że aż plasnęłam się w czoło! A o co chodziło?

Często bywa tak, że zmierzając gdzieś zastanawiam się nad różnymi rzeczami. Rzeczonego dnia myślałam o swoim braku konsekwencji w czymkolwiek. Postanowień to mam milion, ale z wykonaniem bywa trudniej. Cud, że nie poddałam się z dietą, nie mówiąc już o ćwiczeniach.

Jednym z większych wstydów, bo publicznych, to moja Akcja Optymizm, która skończyła się po...dwóch dniach (o akcji poczytasz tutaj i tutaj). I już miałam kajać się za tę publiczną porażkę, kiedy stwierdziłam, że wprost przeciwnie! To nie była porażka! To był w przewrotny sposób dowód sukcesu!

Nagle uświadomiłam sobie, że między pozytywnym myśleniem, a wyprowadzką z domu może zachodzić związek przyczynowo-skutkowy. Nie myślałam pozytywnie tylko o samym odchudzaniu. Ogólnie pozytywnie nastrajałam się do siebie i świata. Potem akcję zarzuciłam, bo nie miałam do tego głowy. Wiadomo - taki ogrom szczęścia nie zdarza się na co dzień ;).

Wyprowadzka, oprócz wiadomych skutków, miała również ogromne znaczenie dla mojego komfortu psychicznego. Odsunęłam natrętne myśli od pewnego pana, który na szczęście obecnie w ogóle mnie sobą nie zajmuje. Do niego też pozytywnie nastrajałam się. Jak widać los bywa nieprzewidywalny, ale ostatecznie wszystko dobrze się skończyło. Coraz częściej myślę, że jest jednak pewna Moc, która nade mną czuwa, bo to wszystko ma jakiś cel. Nie odgadłam jeszcze celów wszystkich wydarzeń w swoim życiu, ale może za kilka lat...

kocham tego psa :D

Teraz wracam do akcji. Od wczoraj myślę o swoich znikających komórkach tłuszczowych i staram się odsuwać złe myśli. Celem akcji też jest zapomnienie o M. i powrót do stanu nirvany :). Jak na razie nic ciekawego się nie wydarzyło, chyba, że wydarzyło się, a ja uświadomię to sobie za pół roku.

9 komentarzy:

  1. W samej konstrukcji twoich zdań jest pozytywna energia.

    OdpowiedzUsuń
  2. Na pewno wszystko będzie dobrze i powrót do akcji na pewno da Ci wiele pozytywów! :)

    OdpowiedzUsuń
  3. A więc myśl pozytywnie :) Trzymaj się! Czekam na następną mega radosną notkę :)

    OdpowiedzUsuń
  4. mi by sie przydała terapia pozytywnego myślenia... bo ostatnio czarne chmury tylko widzę... nie szukasz współlokatorki? ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mieszkam w kawalerce i mogę tylko sama mieszkać ;)

      Usuń
    2. e tam... a już myślałam żeby poszukać szczęścia we... Wrocławiu (!?) ;)

      Usuń
    3. Tak, tak, Wrocław :) No wiesz, nic straconego ;)

      Usuń
    4. Co to za konszachty?! ;) To ja też, ja też i szukamy apartamentu! A z pozytywnym myśleniem jest tak, że same musimy zacząć. To ja Wam podpowiem... stajecie przed lustrem i uśmiechacie się, potem jeszcze raz, bo nieładnie nie odwzajemnić uśmiechu, a potem szybko myślicie o tym jakie macie szczęście i o wszystkich miłych rzeczach jakie Was spotkały! Buziaki

      Usuń
  5. prowadzisz bardzo ciekawego bloga :)
    zapraszam do udziału w konkursie u nas na blogu :)
    pozdrawiamy

    OdpowiedzUsuń