niedziela, 28 lipca 2013

Co ja tu robię, czyli rzecz o portalach randkowych cz. 2

Na portalu randkowym jestem już dwa tygodnie. Trochę więcej też mogę powiedzieć o tym, co tam się dzieje i czy na pewno jest to dobry sposób na poznanie kogoś.

"Kogoś" to chyba dobre stwierdzenie, a lepszym by było - "kogokolwiek". Jeszcze nie jestem na etapie randkowania, ale już dostałam kilka "poważnych" propozycji.


W weekend miewam wysyp maili, zaczepek, chatów itp. Z nich wszystkich utkwiło mi w pamięci kilka przypadków.

Jeden, którego sama zaczepiłam, na dzień dobry zapytał "dla statystyk" dlaczego to zrobiłam, więc z urażoną dumą stwierdziłam, że ujął mnie szczerym opisem siebie i skoro tak, to ja też będę szczera i niech lepiej nie traktuje nikogo jak materiał statystyczny. Po kilku mailach dałam mu pomysł na poznanie kogoś "w realu", bo ten stwierdził, że na portalu są same niepoważne dziewczyny i nawet napisał kilka anegdot na ten temat - że dziewczyny przychodzą z chłopakami, spóźniają się 2 h., na 5 min. przed randką odwołują ją, bo muszą wyjść z psem, no i najlepsze na koniec - szukają księcia z bajki, a najlepiej sponsora.

Z tym sponsorem zresztą niejeden facet mi pisał. Co jest z wami dziewczyny? Szukacie sponsora na portalu randkowym?? A mili chłopcy potem gorzknieją i piszą maile w stylu: "I co myślisz o tym portalu? Bo ja już nie mam siły, nikt tu nie szuka normalnego związku..."

W każdym razie z omawianym panem już nie koresponduję, bo nie rozumiem - facet szuka dziewczyny na portalu randkowym, wykupuje roczny abonament i pisze, że tu nie znajdzie normalnej kobiety...


Inne przykłady są równie klasyczne. Pan pyta czy mam czas, bo on ma samochód i możemy gdzieś pojechać, a najlepiej do niego. Że w sensie kolacja ze śniadaniem. Inny z kolei napisał, że fajny mam profil i z chęcią by mnie poznał o ile nie przeszkadzałoby mi to, że jest aktorem filmów dla...dorosłych (nie no jasne, może mnie przy okazji wciągnie do branży?).

Są też mili chłopcy (zazwyczaj trochę młodsi ode mnie - niestety...), którzy napiszą coś fajnego, szczerego, ja im z radością odpisuję i...cisza. Chyba nie mają pomysłu na kolejne zagajenie. No szkoda...


Poza tym - świeżynka, do tego tak abstrakcyjna, że opiszę ze szczegółami.

Zaczepia mnie miły pan koło trzydziestki, zdjęcie ok, opis trochę dziwny, ale myślę sobie - trzeba dać każdemu szansę. No więc "odczepiam" pana i dostaję wiadomość, że on nie będzie korespondował wirtualnie, że dla niego najważniejsza jest realna osoba i podaje swój numer telefonu.

Na początku olałam, bo przecież nie będę dzwonić do gościa, bo o czym tu rozmawiać? - Gorąco, nie? - nooo...

Potem jednak po kilku ponownych zaczepkach stwierdziłam, dobra! Raz kozie śmierć (Jezu! Milion razy tak sobie w duchu myślałam i nigdy nic dobrego z tego nie wychodziło) i napisałam mu, że wiem, że nie lubi pisać wirtualnie, więc podaję mu swój numer telefonu.

Pan oddzwania. Biorę głęboki oddech, uśmiech numer pięć, odbieram. Ten przedstawia się, ja mu, że "ah cześć" i...cisza. Cisza trwała około 10 sekund, myślałam, że pan spanikował i się rozłączył więc kontrolnie pytam "co tam?", w zamian za to krępująca odpowiedź, więc żeby nawiązać do czegokolwiek mówię mu, że od niego już dostałam kilka "oczek"...ten nagle przerywa mi w pół zdania i stwierdza, że dla niego oczka są abstrakcją, że to wirtualny świat i on szuka poważnej, realnej kobiety itd. itp.

Potem już było tylko gorzej. Siedziałam z telefonem przy uchu i rozdziawioną miną i słuchałam wywodu pana, który w międzyczasie stwierdził, że po pierwsze: najważniejsze w związku jest partnerstwo, po drugie: on nie ma wielkich wymagań i jest wyrozumiały dla każdego rodzaju charakteru, po trzecie: chemia musi być, ale on po moich zdjęciach stwierdza, że chemia jest, po czwarte: w związku nie toleruje lekkomyślności i panien, które same nie wiedzą czego chcą i że dla niego to niepoważne, jeżeli ona woli spędzać czas z koleżankami niż z nim.

No i niby mądrze i polać mu, ale mówił trochę jak wkurwiony wojskowy.

Próbowałam mu wyjaśnić, że przecież nie można tak osaczać człowieka, że każdy musi mieć przestrzeń osobistą itd., ale pan nie dał się przekonać. Na koniec stwierdził, że on po 5 minutach (ba! 5 sekundach!) rozmowy przez telefon, już wie, że może z kimś tworzyć związek i on wie, że ja jestem ok i teraz czas na moją deklarację.


Cóż, poczułam się tak dziwnie, że nie zostało mi nic innego jak wyjaśnić panu, że dla mnie to trochę za szybko, że ja do tematu podchodzę romantycznie, że kwiaty, wzroki, uśmiechy, ale on chyba stwierdził, że jestem niepoważna i nie wiem czego chcę i się rozłączył.

Wieczorem poszłam z przyjaciółką na szybkie zakupy, opowiedziałam jej historię o panu i medytując nad wyborem: brzoskwinie czy nektarynki stwierdziłam: mam 26 lat! Powinnam wiedzieć czego chcę w życiu!

16 komentarzy:

  1. Może to dobry pomysł z tym randkowaniem... Ale jest tyle niewiadomych. To też jest fajne :) Życzę powodzenia w szukaniu księcia z bajki :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Kurczę faktycznie ludzie są dziwni, albo zdesperowani czasami, ale w końcu trafi się ten normalny i fajny, także trzymam kciuki i powodzenia :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Poczekaj poczekaj, niedługo się zaczną internetowi erotomani-gawędziarze, z tych jest najwięcej śmiechu <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tacy są najśmieszniejsi :) najwięcej zabawy zawsze z nich mam. Najgorsze, że pełno tego.

      Usuń
    2. Odczepcie się ode mnie :P

      Usuń
  4. Ja swojego męża poznałam właśnie przez portal randkowy :) Można więc trafić na wartościowe osoby :) Trzymam kciuki za dalsze poszukiwania :) Oby były bardziej owocne :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Ha! a mnie ostatnio taki pomysł do głowy wpadł, żeby spróbować z portalem... jeszcze raz. Ale widzę, że niewiele się zmieniło... Hmm...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. o jej, to widzę, że nie mam czego szukać... mnie kumpel namawiał, zebym się zapisała, ale dobry pomysł to chyba nie jest... ;)

      Usuń
  6. hehehehehe, się uśmiałam!

    OdpowiedzUsuń
  7. ja byłam trzy tygodnie temu na weselu mojej bliskiej kuzynki, która męza poznała własnie na portalu randkowym :)
    także również uważam, że można spotkać tam miłość swojego życia :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Ja poznałam kogoś fajnego na sympatii.pl i nasz związek trwa już 6 lat, a dużo starsza jestem od Was, a im kobiet starsza, tym trudniej kogoś sensownego spotkać.
    Przygody z sympatią.pl opisałam w kilku postach na moim blogu. Tutaj początek:
    http://umarianny.wordpress.com/2013/03/02/jak-poznac-fajnego-faceta-bedac-kobieta-w-latach/

    OdpowiedzUsuń
  9. A ja swego Dastina również poznałam na portalu :) badoo.com Tyle że już jak byłam w Anglii , tutaj zazwyczaj się tak ludzi poznaje przez internet :) i naprawdę parę fajnych osób poznałam z którymi dalej mam kontakt :) Chociaż nie powiem że świry też się trafiały :) Powodzenia :)

    Ah i zapraszam cię do zabawy :)
    http://pat-dream.blogspot.co.uk/2013/08/siedem-faktow-waznych-i-mniej-waznych-o.html

    OdpowiedzUsuń
  10. haha, ciekawie się to czytało.
    nie martw się. znajdziesz tego jedynego ;)
    swojego ostatniego chłopaka poznałam na czacie na interii, byliśmy razem z 26 miesięcy - rozeszliśmy się, bo...no długa historia. jednakże jestem z tego dumna :D mojego obecnego faceta 'zaczepiłam' na fb. w listopadzie będzie 2 lata jak jesteśmy razem, no i nie zamierzamy się rozstać. nawet nie ma takiej opcji :) będzie dobrze ;*

    OdpowiedzUsuń
  11. gdzie się podziewasz?czekam z niecierpliwością na nowy post...:)Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  12. Ciekawe informacje o portalach matrymonialnych, każdy to powinien przeczytać co korzysta z takich portali !

    OdpowiedzUsuń