wtorek, 16 lipca 2013

Trochę śmieszno, trochę straszno

Stało się! Założyłam konto na dwóch portalach randkowych. Oczywiście zrobiłam to pod wpływem impulsu, ale taka już jestem ;).

Pierwsze kilka godzin spędziłam na zastanawianiu się o co tu chodzi. No więc zakładasz konto, ustawiasz najlepsze swoje zdjęcie profilowe (moje wzięłam z Facebooka, które K. wyśmiała i kazała zmienić na inne), piszesz parę słów o sobie (co również 2 razy zmieniałam) i...i co dalej?


Na jednym z najpopularniejszych portali założyłam konto premium, które pokazuje m.in. kto oglądał Twój profil. Nawet mam podgląd life i widzę kto i ile czasu spędzał na moim profilu. Zazwyczaj było to kilka sekund, czasem dłużej, ale w olbrzymiej wielkości kawaler ów leciał dalej w poszukiwaniu tej jedynej.

Potem dostawałam wiadomości i z przykrością muszę stwierdzić, że otrzymywałam je albo od 50 latków (no litości chłopie! Przy sprzyjających wiatrach mógłbyś być moim ojcem!), albo od jakichś ciap/wazonów/placków.

Nagle okazuje się, że jestem jednak krytyczna i mam swoje wymagania ;).

Ale do rzeczy. Mam naturę romantyka i mój romantyzm legł w gruzach na tych portalach. Ty jesteś towarem, a inni oglądają Twoje zdjęcie jak przechodzień wystawę sklepową. Jak się spodobasz to nie ma nieśmiałych uśmiechów, ani delikatnych sugestii. Facet wysyła Ci buziaka, kwiatek, puszcza oczko, albo od razu pisze: "poznamy się?". Kto w rzeczywistości robi takie rzeczy?

Z drugiej strony możliwość wysłania komuś buziaka jest dużym ułatwieniem dla nieśmiałych panów. Ty ten buziak dostajesz (czasem od na prawdę takich gachów, że szkoda gadać) i nawet mu w pysk nie dasz, tylko musisz jakoś przełknąć tę zniewagę i zignorować :).

Rzadko też ktoś do Ciebie pisze. Ludzie wolą dawać taki dziwny sygnał zainteresowania. Dodają Twój profil do ulubionych (po cholerę??), albo wysyłają głupie prezenty. Nie piszą, bo szkoda czasu. Jest przecież tyle kobiet do zaczepienia...


W każdym razie po dwóch dniach siedzenia na tych portalach z jednego zrezygnowałam, bo okazało się, że są na nim sami panowie z piwem, dziwnymi minami, o dziwnych pozach i generalnie wyglądający jak pan Mieciu spod budki z piwem (serio!! Przejrzałam kilkadziesiąt stron w poszukiwaniu chociaż trochę normalnego!). Na drugim portalu zresztą nie jestem super rozchwytywana.

Aha - i oczywiście kwestia budowy ciała. Dałam "normalna" - takie małe kłamstewko, ale przecież jest normalna! ;)

27 komentarzy:

  1. Super :) Może znajdziesz swoją miłość :) Teraz pełno par poznaje się właśnie w Internecie :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Zaskakujesz mnie strasznie, czytam twój biolog już jakiś czas... Jesteś nie poprawna optymistka, wiesz? tak jak ja :-) robisz szalone rzeczy ze aż serce ściska :-) nie każdy ma tyle odwagi żeby coś zrobić i jeszcze opublikować na internecie. Napisać, tak zrobiłam to i zdaje sobie z tego sprawę. I broń Boże nie oceniaj mnie :-) podoba mi się to ;-) tylko tak dalej :-) trzymam kciuki ;-) Irmina

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niepoprawna optymistka? Matko jak to człowiek potrafi źle siebie ocenić :D

      Usuń
  3. Ja poznałam swojego męża za pośrednictwem takiego portalu. Ale nie tych bezpłatnych typu 'randki' czy coś w tym stylu, tylko na płatnym portalu, takie wirtualne biuro matrymonialne. Bardzo fajna sprawa, trochę to kosztuje więc ludzie, którzy tam są są w miarę rozsądni i szukają faktycznie związku a nie panienki na jeden wieczór/noc. W sieci też można znaleźć kogoś wartościowego, tylko trzeba dobrze poszukać :) Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też jestem na płatnym portalu :)

      Usuń
  4. Na portalu randkowym poznałam 2 facetów z którymi byłam, a męża na...czacie :) Można poznać fajnych facetów, ale trzeba uważać :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Jesteś na prawdę odważna, podziwiam :>

    OdpowiedzUsuń
  6. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  7. :* ;) Biorę! Proszę zapakować!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na miejscu, czy na wynos? :P

      Usuń
    2. Oczywiście że, na wynos. Mam większą radość z odpakowywania wtedy ;)

      Usuń
  8. moja wrażliwość tez legła w gruzach odkąd zalogowałam się na jednym portalu:) Nie wierze chyba w cos takiego, ale od czasu jak pracuje w domu, nie wychodzę często do ludzi, to pomyślałam, ze spróbuję:)Czułam się jak na jarmarku, a większość zdjęć Panów mogłabym wrzucić do folderu: "nie!". Nie oceniam siebie, ale jak widziałam faceta na zdjęciu z : piwem/drinkiem/flaszką/furą/gołą klatą/itp. itd. to mi słabo było. I nie chodzi o to, że mi to obce, ale widząc takie zdjęcie profilowe, ja nie kumam co ten gość chce.

    OdpowiedzUsuń
  9. A czy to nie jest trochę taka oznaka desperacji? Nie wiem, może to dla kogoś łatwiej, wygodniej... Ale znajomości należy (moim zdaniem) zawierać w realu. Bo internet to dziwne miejsce.

    OdpowiedzUsuń
  10. Swego czasu pewien bloger pisał o swoich doświadczeniach z portalami randkowymi i z tym, jak się miała rzeczywistość do tych opisów i podrasowanych zdjęć. Jednym z zarzutów, które dyskwalifikowały pannę było to, że podały, że są normalne, podczas gdy miały widoczną nadwagę. Myślę, że nie ma sensu ściemniać, bo po pierwsze to i tak wyjdzie na spotkaniu, więc nie ma co ukrywać tego. A po drugie, ktoś, kto wyszukuje "szczupłe" albo kierujący się zasadą, że nadwaga odpada - kieruje się przecież tylko powierzchownością i nie szuka wartościowej osoby, a ładnej. Toż każdy mądry wie, że schudnąć zawsze można, natomiast "fajnym" już stać się na zawołanie raczej nie. Ergo - mądremu więc nie będzie przeszkadzała Twoja nadwaga czy otyłość, bo on to będzie wiedział. Głupek - nie. Po co Ci więc głupek? Mądry też i wartościowy facet, nawet jeśli na spotkaniu przełknie Twoje gabaryty, bo (wie, to co powyżej), to otrzyma inny komunikat: ona kłamie na swój temat, oszukuje, wprowadza w błąd, tworzy iluzję, w dodatku nie cierpi swojego ciała, ma kompleksy. Chcesz tego?
    Masz dwa wyjścia - albo być szczerą i liczyć na łut szczęścia, albo najpierw schudnąć i dopiero potem zapisać się na portal randkowy.
    Postaw się w sytuacji tych facetów. Napisze ktoś, że jest wysoki. Jest fajny i fajnie Ci się z nim gada. Jest spotkanie - a tu siarka, bo facet ma 160 cm w kapeluszu. Może jest w rodzinie najwyższy, to i napisał, że wysoki, tak jak Ty napisałaś, że masz normalną budowę, chociaż wiesz, że to nieprawda (póki co).
    Prędzej ujmiesz faceta, jeśli napiszesz prawdę + to, że walczysz o siebie, dużo ćwicząc i pilnując diety i że dobrze Ci idzie.
    Kłamstwem zaczynać związek - bez sensu. I życzę powodzenia. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz rację Monia! Tylko kurcze, pokazujesz swoje zdjęcie i przy nim przyznajesz się do nadwagi. No trochę siara :). Na blogu co innego, tu anonimowo mogę pisać, żem gruba :)

      Usuń
    2. Ach tak, Moniu, ma się za siebie tłumaczyć? Że dobrze jej idzie, że ona tak tylko na chwilę, bo zaraz upodobni się do człowieka. Otóż nic podobnego, ona człowiekiem jest już teraz i żadne modyfikacje do niczego nie są potrzebne. Wszystko, co dla siebie robi, służy jej dobru, nie zaś przypodobaniu się komukolwiek. A już najmniej facetom, którzy polują na "świeży "towar".

      Usuń
    3. Errato, nie unoś się tak, bo ci zaszkodzi. Dziwnym torem idą Twoje myśli - nie obnażaj się tak. Nawet mi coś takiego do głowy nie przyszło, co sugerujesz. Nadinterpretacja to kiepska cecha w jakichkolwiek dyskusjach, może dlatego od trzech lat kwitniesz na portalu randkowym. Ściemniając facetów, że masz "normalną" budowę ciała, bo sobie sama ustaliłaś normy?
      Normą w tym przypadku jest BMI, czyli zdrowa sylwetka. Jest do tego mnóstwo innych określeń figury, nawet szczupła, więc portal użył bardzo szerokiego wachlarza. Ale jeśli ktoś ma kompleksy i nie potrafi siebie zaakceptować, to usiłuje się przypodobać tym facetom polującym, ściemniając o swojej figurze.
      Autorko bloga - strzeż się fałszywych doradców, bo wyjdziesz na tym jak Zabłocki na mydle. Zawsze warto być szczerym, zwłaszcza jeśli chodzi o relacje, związek, miłość, małżeństwo i rodzinę - a na tym Ci zależy. Niech inni pleśnieją na portalach randkowych latami, bo wydaje im się, że pozjadały wszystkie rozumy.

      Usuń
    4. Spokojnie, jak na wojnie. Mnie tam już niewiele może zaszkodzić:-). Co zaś do "obnażania", to wcale mi niestraszne. Tym bardziej pobyt na portalu. Nie jesteś zorientowana w sprawie, a więc nie poczytam Ci grzechu "obmowy":-). Bo faceta to ja akurat mam. Ale to nie na temat. Nie mówiłam o swojej sylwetce, ani swojej sytuacji. Nawiasem mówiąc, normy BMI nie zawsze są adekwatne do wyglądu; naturalnie, zgadzam się, że lepiej jest podać w opisie stan faktyczny, żeby uniknąć niespodzianek. Nie o tym mówiłam; chciałam jedynie zaprotestować przeciwko "tłumaczeniu się" ze swego wyglądu. A jeśli o te portale randkowe idzie, to zawsze i tak wszystko okazuje się w realu. Zdjęcia, choćby najbardziej prawdziwe, nigdy nie są w stanie oddać całej prawdy o człowieku. Zawierając znajomość przez internet, zawsze trzeba w tej sprawie dojść do wstępnego porozumienia. Do czasu spotkania na żywo nikt nie ma prawa zbytnio się angażować. By potem swojego rozczarowania nie przenosić na osobę partnera.
      Dzięki za kubeł zimnej wody wylany na moją rozemocjonowaną głowę. Czasem tak mam, gdy trafiam na swego "konika":-))))))))). Krytyka na klatę przyjęta.

      Usuń
  11. Mnie to wnerwia jak babka ma ustawione szczupła zdjęcie tylko twarzy a przychodzi locha. Potem się dziwi dlaczego nie odpisuje.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ehehe, spoko, dodałam też zdjęcie całej sylwetki :)

      Usuń
    2. Ależ Ty emanujesz kulturą osobistą, chłopie. Jestem pod wrażeniem. Chyba dawno nie miałam do czynienia z "ludźmi", że tak się czepiam, co?

      Usuń
    3. Anonimku, prawda jest taka. Locha - jak to pięknie określiłeś, zawsze może schudnąć, a ty jak wieprzkiem jesteś, tak już i pozostaniesz. Osobowości nie zmienisz. Bywaj.

      Usuń
  12. Ciekawe, w jakich rewirach się obracasz, czy chodzi o mój "ukochany" portal:-). Ukochany, bo rezyduję na nim już trzeci rok. I wygląda na to, że chyba dożywotnio. Też mogłabym ciekawe rzeczy opowiedzieć.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zapewne portal zwany przeze mnie pieszczotliwie socjopatia.pl ;-)

      Usuń
  13. W kwestii budowy ciała: ona rzeczywiście jest NORMALNA. I żadne tam małe kłamstewko. Kto czuje się w prawie ustalania, co jest, a co nie jest normą.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. @errata - Unia europejska.


      Ciam tak na marginesie... kiedy mogę się kuriera spodziewać?

      Usuń