sobota, 20 kwietnia 2013

No i po co starać się zmienić??

Żaden ze mnie psycholog, czy znawca dlatego te moje rozważania nie są warte funta kłaków, ale...z drugiej strony kto mi zabroni :)

Pamiętasz może jak pisałam o tym, że oprócz poprawy wyglądu, chcę popracować nad swoją psychiką (w sensie nad pewnością siebie itd.)? Wygląda na to, że część samoistnie poprawia się bez specjalnej mojej ingerencji. Może lepiej nie szarpać się ze sobą i nie zmieniać siebie na siłę? 

Wiadomo, zmiany bywają trudne. Przykładowo wczoraj. Dzień pięknie się zaczął, wszystko szło zgodnie z planem, pracę zakończyłam nieco później niż myślałam, ale ostatecznie i tak wyszłam przed 16, a potem szłam spacerkiem do domu rozkoszując się słońcem. Nagle dopadł mnie nie wiadomo skąd smutek i łzy napłynęły do oczu. Ostatecznie w domu dałam sobie mentalnie taboretem w ryj, bo wygląda to tak, jakbym chciała żeby mi było smutno. 



Potem ćwiczenia poprawiły nieco humor, chociaż nie powiem, był on sklapciały do końca dnia. Mimo wszystko kilka miesięcy temu raczej nie otrząsnęłabym się tak szybko.

A swoją drogą, moja przyjaciółka K. pocieszając mnie po kolejnych moich bolączkach i bólach świata stwierdziła, że ja już po prostu taka jestem i tego nie zmienię, a próby wywołają tylko niepotrzebne dodatkowe frustracje. Z drugiej strony zostawiając problem pewności siebie samemu sobie (nie miałam głowy do pracy nad tym), zauważyłam, że sama podnosi się - chyba rzeczywiście dzięki schudnięciu.

Prawdą jest jednak, że wciąż marzę o zmianie kilku swoich cech, jak na przykład dzielenie włosa na czworo, zbytnia emocjonalność i...kochliwość. Na to ostatnie stwierdziłam, że chyba najlepszym rozwiązaniem jest wyobrażanie sobie, że facet ma żonę najlepiej z dzieckiem, albo chociaż dziewczynę - to mnie od razu odstrasza :P.

4 komentarze:

  1. Wiem może to głupie i sama próbuję to robić ale poco sie zmieniać ? Oczywiście wygląd możesz zmienić ale poco to jaka jesteś. To dobrze że jesteś zbyt emocjonalna i kochliwa, w końcu takie są kobiety. Może masz przez to jakieś problemy, może ktoś uważać że jesteś jakaś dziwna czy coś takiego ale to przecież jesteś TY. Poco rujnować to co ma się od urodzenia, coś dzieki czemu jesteś wyjątkowa, inna :)).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No nie przesadzałabym z tą wyjątkowością, w końcu wszystkie jesteśmy wrażliwe i emocjonalne :) W sumie też mamy to do siebie, że chcemy być inne niż jesteśmy.

      Usuń
  2. Poobserwuj siebie... niejednokrotnie takie nagłe i niespodziewane zmiany nastroju są wynikiem cyklicznych przemian hormonalnych ;) w czasie dni płodnych i tuż przed @ jestem prawie zawsze płaczliwa, nadwrażliwa, rozdrażniona, bez wiary w siebie, problemy małe i średnie rozdmuchuję do niebotycznych rozmiarów, nie radzę sobie z elementarnymi rzeczami. Ale na ogół kiedy spojrzę w kalendarz i zrozumiem czemu tak, to bardzo szybko to się wyjaśnia.
    Nie pomyśl, że bagatelizuję problem zwalając wszystko na hormony, ale może to być np jedne z przyczyn nagłych wahań nastroju. I ja się niejednokrotnie przekonałam, że człowiek to jest jedna wielka fabryka chemiczna i nic nie pozostaje bez wpływu. Po prostu poprzyglądaj się kiedy takie smutki Cię dopadają i być może odnajdziesz związek, a razem z tym przyjdzie zrozumienie i lekarstwo :)
    Pozdrawiam ciepło, życząc odnalezienia Siebie :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Myślę, że sam proces odchudzania to bardzo duża zmiana. Twoja psychika, wewnętrzna Ty zmienia się na pewno z każdym zrzuconym kilogramem i nie da się temu zaprzeczyć. Mniej Ciebie - więcej pewności siebie. Sama tego doświadczyłam także to jest całkowicie moim zdaniem prosty proces.
    Myślę, że reszta zmian które byś chciała przyjdą z czasem, jak już osiągniesz swój wagowy cel - bo w końcu to jakiś tam priorytet :)

    OdpowiedzUsuń