czwartek, 15 sierpnia 2013

Największy problem na najbliższy miesiąc

Niby tych amantów mam od grona, ale jak przychodzi co do czego to problem...

A o co chodzi? O osobę towarzyszącą na zbliżający się ślub koleżanki. Prawdę mówiąc stresowało mnie to przez pewien czas, bo to są jej koszty, a ja migałam się z odpowiedzią, czy idę z kimś czy sama.

Niby mogę pójść sama, w końcu co komu do tego, ale na jej ślubie nie będę prawie nikogo znała i boję się, że będę zamulać pałę. Po założeniu konta na portalu randkowym szybko okazało się, że dla mnie większym priorytetem było znalezienie kogoś na ten ślub niż partnera ;).

Ostatecznie oficjalnie idę z kimś, tyle, że nie jestem na 100 proc. pewna z kim...Teoretycznie umówiona jestem z panem tajemniczym, który łowi ryby i jest grotołazem (o którym pisałam tutaj), ewentualnie z innym znajomym, który niestety pochodzi z samego Gdańska i ma do mnie trochę daleko. Mogę też iść ze swoim kolegą ze studiów, z którymś z mailowych amantów, albo zapytać kogoś z pracy (jednego pytałam i eh, szkoda gadać :P). Z tej rozpaczy przyszedł mi nawet na myśl pan z piwa na ławeczce, bo na bank by się zgodził - w końcu to imprezowy typ.


W sumie jednak nie o tym chciałam pisać. Po miesiącu czasu przebywania na tym portalu zawieszam konto. Nie dlatego, że nie podobał mi się, że jestem zniechęcona, czy cokolwiek. Po prostu wpadłam na lepszy plan ;).

Otóż wymyśliłam, że zrobię eksperyment (ponownie!). Po każdych utraconych 5 kg. będę "odwieszać" konto i sprawdzać efekty. Czy będę miała więcej wejść na profil? Więcej wiadomości? Zagajeń? Erotomanów-gawędziarzy? :P

K. na ten eksperyment zgorszyła się i stwierdziła, że jestem nienormalna, bo przecież tak świetnie mi idzie i po co czekać? No właśnie? Sama nie wiem...pewnie chodzi o dumę i wiarę, że może jednak spotkam kogoś w bardziej tradycyjny sposób?


W każdym razie po miesiącu odwiedziło mnie 1635 osób, spodobałam się 12, dostałam 30 "oczek", 10 niedyskretnych pytań od 2 osób i 1 osoba dodała mnie do ulubionych (do tej pory nie wiem po co :P). Poza tym odebrałam 285 maili od 41 osób. No i miałam wiadomość od 1 erotomana gawędziarza :D. Zacytowałabym Ci, ale w sumie to są same gorszące rzeczy :P.

Ciekawa jestem jaki miałabym wynik rok temu. Chociaż pewnie rok temu to bym nawet nie myślała o założeniu takiego konta, bo po prostu nie chciałam być z kimś. Znam siebie i wiedziałam, że nie byłabym dobrą partnerką, miałam milion kompleksów i pewnie wpychałabym go w ramiona innej.

Prawdę mówiąc poznanie kogoś było po cichu moim celem odchudzania...

Podsumowaniem mojej obecności na portalu randkowym może być pewna anegdotka. W zeszłą sobotę poszłam na piwo z O. i kolegą P., który wypił o jedno (góra dwa, ewentualnie siedem) piwo za dużo i z mętnym wzrokiem zaczął mnie wypytywać o sprawy intymne. Czy mam kogoś i czemu nie? Czy nie chcę? No to mu mówię, że chcę i szukam na portalu randkowym. Ten na to: a nie czujesz się tym upokorzona?

No trochę tak...dlatego na razie zamykam temat, amantów wystarczy na jakiś czas.

2 komentarze:

  1. też miałam znajomych, którzy nawet się wyśmiewali z mojego korzystania z portali. co mam ci tu truć, trzeba to olać. ja potem przestałam o tym mówić i docinki się skończyły.

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie będę drugi raz pisać takiego długiego komentarza! Coś się zawiesiło i się nie przesłał!

    Konkluzją było to, że wszystko jest dla ludzi! I nie ma sensu się wstydzić portalu randkowego, w jakimś celu powstał i to nie negatywnym ;)

    OdpowiedzUsuń