poniedziałek, 4 marca 2013

Czy grubas zawsze się śmieje?

Przeczytam Ci fragment opowiadania, który skłonił mnie do zastanowienia się nad pewną kwestią...

"Nie znałem jeszcze człowieka, który by był tak całą duszą oddany krotochwili, jak król jegomość. Zdawało się, iż żyje tylko dla żartu. Dość było opowiedzieć jakąś udatną a ucieszną facecję i opowiedzieć ją dobrze, a można było na pewno utorować sobie drogę do jego łaski. Jakoż zdarzyło się, iż wszyscy jego ministrowie, jak było ich siedmiu, słynęli ze swych uzdolnień do sowizdrzalstwa. Wszyscy wzorem królewskim byli rośli, tędzy i otyli i wszyscy byli niezrównanymi żartownisiami. Czy nabrali tuszy od żartów, czy też jest coś w tuszy, co usposabia do żartów, a z tego nigdy nie umiałem całkowicie zdać sobie sprawy, ale to pewna, że chudy żartowniś jest rara avis in terris" (rzadkim ptakiem na ziemi, tu: wyjątkowy okaz).
Z opowiadania: "Żabi Skoczek" Edgara Allana Poe'go.

Co prawda opowiadanie napisał XIX-wieczny poeta i postrzeganie grubasów od tego czasu mogło bardzo zmienić się, ale czy na pewno?



Grubasy często są radośni i nabijają się ze wszystkiego (zwłaszcza z siebie). Są bardziej skorzy do żartów, bo nie liczą kalorii, są rozpasani i jedzą dużo cukru i tłuszczy co ich bardzo rozwesela. Chudzi za to są smutni i sfrustrowani, bo muszą dbać o linię.

No bez jaj...aż tak generalizować? Nie pisałabym tego, gdyby nie lektura komentarzy w internecie, z których wynika, że dużo osób dalej tak myśli.

A jaka jest prawda? Charakter to nasza indywidualna cecha, a nie wynik naszej wagi. Z drugiej jednak strony, myślę, że z niego (charakteru) może wynikać otyłość. Chodzi mi o powód bycia grubym. Przykładowo osoby bardziej wrażliwe i nieśmiałe mogą zajadać smutki i niepowodzenia. Mimo to, nie łączyłabym wesołość, czy zgorzkniałość z wagą. Zwłaszcza, że znam wiele wesołych osób z normalną budową ciała, a i smutnych grubasów też daleko nie trzeba szukać. Przykładowo E. z mojej pracy to typowy wesołek, który rozwesela (razem ze mną :)) całe biuro. Czy waga ma tu coś do rzeczy? Na pewno nie!


Przez jakiś czas zastanawiałam się, które z moich cech są wynikiem tego jak wyglądam, a które są moje 'prawdziwe'. Doszłam jednak do wniosku, że wszystkie są 'moje', bo przecież mam wolną wolę i wszystkie moje decyzje są wynikiem mojego charakteru, a nie tego ile ważę.

Bądźmy świadomi swoich decyzji i nie tłumaczmy ich wagą.

5 komentarzy:

  1. Lubię twoje notki i ogólnie podejście do życia do odchudzania. Oby tak dalej :D

    OdpowiedzUsuń
  2. albo grubi musza byc weseli, bo inaczej nikt by sie z nimi nie kolegowal. uczymy sie tego w szkole. z chudym mozna sie przyjaznic dla wygladu, a z grubym tylko jak dobrze sie uczy albo jesli jest mega zabawny.

    OdpowiedzUsuń
  3. Moim zdaniem wszystko zależy od konkretnej osoby, są ludzie grubi którzy dobrze się ze sobą czują i są bardzo weseli jak i trafiają się wkurzone na cały świat chudzielce. W gruncie rzeczy nie szata zdobi człowieka. Ja walczę ze zbędnymi kilogramami dla siebie na dla innych i wcale nie uważam , że jak ktoś jest gruby i się nie odchudza to źle. To jest osobisty wybór każdego. Grunt to być zadowolonym z życia :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Stereotypy są powszechne, dotyczą wielu dziedzin. Zawsze miałam poczucie humoru, pulchna byłam w dzieciństwie, potem długo szczupła, od 10 lat znowu pulchna i nie widzę, żeby zmieniało się moje usposobienie.

    OdpowiedzUsuń
  5. dlaczego każdy nie lubi grubasów? dlatego że chudzi tylko zwracają się na wagę jeśli chudy to chce się zaprzyjaźnić jeśli gruby to go odpycha ...

    OdpowiedzUsuń