piątek, 31 stycznia 2014

Quo Vadis Ciam?

Sercowo na jakimś pustkowiu, ale chociaż było stabilnie pod względem hmm...ekonomicznym. Teraz ani jedno ani drugie.

W środę otrzymałam wypowiedzenie ze swojej dotychczasowej pracy. Stanęłam jak wryta, popatrzyłam na swoich - byłych już - współpracowników i zapytałam ni to siebie ni to ich: Co ja teraz zrobię?

Właściwie to są dwie opcje. Mogę znaleźć drugą pracę w tym samym bądź podobnym zawodzie i niczego nie zmieniać. Będzie dalej stabilnie, nudno...dorośle. Chyba, że znajdę super świetną pracę, która mnie pochłonie całkowicie i będę wstawać z pieśnią pochwalną na ustach, że hura! Oto poniedziałek! :P W każdym razie wyjście to jest podyktowane rozumiem i strachem przed dużymi zmianami.

Jest też druga opcja...która jest bardziej pociągająca i odważna. Wyjazd daleko, daleko stąd, najchętniej do Kanady, którą od jakichś 3 lat mam gdzieś z tyłu głowy i która nie daje mi spokoju. Myślałam o niej przez cały okres pracy i stabilizacji. Płakałam w poduszkę, że moje marzenia nigdy się nie ziszczą, bo mam fajną, wygodną pracę, z której sama nie zrezygnuję.

I oto mamy koniec stycznia. Najlepszy moment do załatwiania spraw wyjazdowych do pracy sezonowej. Czyżby los chciał mi coś powiedzieć?

Właściwie to nie przyznałam Ci się do czegoś. Moje serce bardzo pragnie wyjazdu (a im dalej od Polski tym lepiej), bo chcę uciec. Uciekam przed rodziną od której się coraz mocniej separuję i od M., z którym...tak, tak, dobrze czytasz: do tej pory utrzymywałam kontakt (przerywany co prawda, ale jednak). W ten weekend nawet był u mnie i stało się, co stać się w końcu musiało. Przespaliśmy się ze sobą.


Happy endu oczywiście nie było. Po wszystkim M. stwierdził, że nie iskrzy, a ogólnie to on chyba woli chude deski. Teraz mam ochotę zapaść się pod ziemię i uciec od wszystkich, a najchętniej to i od siebie.

I wiem, że ostrzegałyście mnie (zresztą nie tylko wy, również moje przyjaciółki mówiły, że M. to dupek i trzeba go olać), ale nie potrafiłam. Poszłam do psychologa, która zadała mi pytanie: dlaczego nie mogę się od niego uwolnić i...właściwie za czym ja tak gonię? Jedyne do czego doszłam to myśl, że chyba chodzi o ogromne i irracjonalne poczucie samotności, które mam w sobie od wielu lat.

A jak to wszystko ma się do mojego programu podniesienia samooceny? Że niby miłość do siebie jest najważniejsza? Że nikt nie ma prawa jej zawahać? No to kocham siebie, zasługuję na wszystko co najlepsze, czyli Kanadę, piękne widoki, łosie, przygody itd. tylko cholera, czy wytrzymam tam realne poczucie pustki? Od kilku lat czekałam aż ktoś mi powie: Ciam! Pieprzmy to wszystko, lećmy na drugi koniec świata i bądźmy dla siebie wsparciem w razie kryzysu. A może to ja sama powinnam siebie wesprzeć?

Ps. Jedzenie zagłusza niektóre emocje, ale chyba te małe. W razie wielkich dramatów nie odzywa się we mnie chęć zjedzenia pudełka lodów. Po prostu wpadam w czarną rozpacz :)

22 komentarze:

  1. wiesz co, czytam cię od dawna, chociaż wcześniej nic nie komentowałam. teraz mam jedną, nie wiem czy słuszną, radę dla ciebie: jedź do kanady jeśli masz taką możliwość. nie zastanawiaj się, po prostu ruszaj. wyjdzie ci to na dobre.

    OdpowiedzUsuń
  2. Mogę powtórzyć za przedmówcą, czytam Twój blog od jakiegoś czasu i wydajesz mi się fajną, dorzeczną dziewczyną. Z własnego doświadczenia: wyjechałam do Stanów w najczarniejszym momencie mojego życia, po paskudnym rozwodzie (w wieku 27 lat). Odżyłam momentalnie, nowe otoczenie, tak inne niż polskie, gdzie wybór facetów po 25 roku życia jest zupełnie nieciekawy... Bo reszta zajęta. Od roku jestem szczęśliwą żoną o 10 lat młodszego męża :) I nikt nam tego nie wytyka! Wyjeżdżaj, nie pożałujesz.

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie iskrzy? Bo się wyiskrzył! W trakcie "faktu". Jedź do tej Kanady, to chyba jedyny sensowny pomysł.

    OdpowiedzUsuń
  4. Dzięki za słowa otuchy, bałam się trochę słów potępienia :). W poniedziałek zacznę załatwiać Kanadę na marzec-kwiecień :).

    Errata - uwielbiam Cię! Wyiskrzył się XD

    OdpowiedzUsuń
  5. O mój Boże, nie no, ale serio po wszystkim powiedział, że woli chude? Nie masz tam gdzieś jego zwłok jeszcze w mieszkaniu? Bo jak ja bym takie coś usłyszała to chyba bym zatłukła.

    OdpowiedzUsuń
  6. Upsi... zrozumiałaś w końcu, że M to palant mam nadzieję.
    A co sezonowego można w Kanadzie robić?

    OdpowiedzUsuń
  7. No właśnie M. wykorzystywał moją słabość i to, że nie potrafię się bronić. Zrobiło mi się mega przykro, powiedziałam tylko, żeby się ubrał i wyszedł.

    A to, że to palant to wiedziałam prawię od początku, serio, nie wiem co mnie przy nim trzymało.

    OdpowiedzUsuń
  8. Ciamku, niestety tak to jest czasem z relacjami damsko-meskimi. Uwierz mi, wyjazd do Kanady to bedzie najlepsze co moze Cie spotkac w zyciu. Odzyjesz! Tam ludzie inaczej mysla i bedziesz tam lepiej sie czula. Poznasz nowych ludzi, zmienisz otoczenie ktore tak Cie meczy... wspomnisz moje slowa :-)

    OdpowiedzUsuń
  9. Oj, kochana, jedź do tej Kanady, żebyś kiedyś nie żałowała, że zmarnowałaś szansę - tylko niech Ci odwagi nie braknie - gdybym i ja pokierowała swoim życiem inaczej, nie tkwiłabym dalej jako "cudowna" wiejska nauczycielka - ja kiedyś starałam się o pracę w Londynie, byłam tam na dwóch rozmowach kwalifikacyjnych, nie udało się, chociaż pani z agencji radziła iść tak na jeszcze z dziesięć rozmów, wtedy mogłabym się poddać, a nie po dwóch razach - a że M. nie ma - pomyśl sobie - gdyby mój TZ mógł zniknąć, może czekałoby mnie wreszcie życie z kimś, kto mnie pokocha - ale już mi nie wiele brakuje, bym go kopła w tyłek, ale jest dziecko - teraz mi przychodzi do głowy film "Skazani na Showshank" - o ironio...

    OdpowiedzUsuń
  10. Tam na pewno będzie inaczej, bo Kanada jest w stosunku do Polski, na swój sposób egzotyczna. Tu żyjesz z poczuciem pustki, tam powinno być inaczej. Nowe miejsce tego nie gwarantuje, bo w końcu pewne rzeczy tkwią w Tobie, ale na pewno ułatwi "nowy start". Tylko ważne co zabierzesz tam ze sobą w sercu...? Buziaki.

    OdpowiedzUsuń
  11. Kanada to dobry pomysł! Zostaw wszystko, zacznij od nowa. Nóż, widelec, kogoś poznasz.. ;)

    OdpowiedzUsuń
  12. Ech, pisałam Ci taki udany (jak na mnie) komentarz. I coś go pożarło, nie ma, odszedł, przepadł. Zacznę jeszcze raz.
    Facet lubi deski? Kup mu płot, będzie miał to co lubi, a jeszcze dostanie bigamię gratis. Piękna sprawa. Jeżeli lubisz urocze widoki, zimno i paskudne, wręcz obrzydliwe pomidory, to Kanada jest idealnym krajem dla Ciebie. Nawet jeśli Ci się znudzi po jakimś czasie, to będziesz miała więcej pieniędzy na osiedlenie się na Kanarach, albo wyjazd do Włoch (jeśli nie tych oryginalnych, to jest jeszcze taka miejscowość w Polsce). Powodzenia!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zamierzam wracać do Polski, Kanada to chyba będzie takim resetem :)

      Usuń
  13. Hmm.. Skoro tak bardzo tego pragniesz to może warto rozważyć wyjazd na poważniej? Tak, żebyś na stare lata nie żałowała :)

    OdpowiedzUsuń
  14. W kategorii Złamas Roku pierwsze miejsce zajmuje M. I nieważne, że mamy dopiero luty - myślę, że szybko nikt go nie przebije.
    Jakbys mu się nie podobała, to by z Tobą do łóżka nie poszedł; a dowalając Ci po wszystkim, że lubi chude obnażył swoje kompleksy i totalny brak klasy. Trzeba było mu powiedzieć, że zasadniczo wolisz facetów z większymi ... niż jego mikroskopijny fiutek :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zagdzam się!!! Głupi, mluczki cienias!!!

      Usuń
    2. Hyhy, złamas roku - podoba mi się :). Zresztą niedługo napiszę o nim więcej, wtedy zostanie okrzyknięty złamasem 10lecia :)

      Usuń
  15. Ciam, wal to wszystko i jedź w inne miejsce. Sam znalazłem tutaj osobę akceptujaca i kochającą mnie mimo mojego ciała ale rozbudzanie w innych tej nadziei byłoby krzywdzące. Właśnie z mojej perspektywy odnalezienie kogoś kto nie jest palantem i związanie się na poważnie jest osiągnięciem na miarę znalezienia perły w gównie. I mówię to jako facet. Uchroń się od tego gówna, nie ma co liczyć na takie szczęście jakie mnie spotkało, bo nawet jak je znajdziesz, to tutaj iego cena jest bardzo duża, coś o tym wiem. Leć, nie załatwi to Twoich wewnętrznych problemów, ale łatwiej dochodzić do siebie w środowisku o niskim stężeniu mentalnego gówna.

    OdpowiedzUsuń
  16. Wyjazd do Kanady wydaje się idealnym wyjściem dla Ciebie :)
    Nowe otoczenie, ludzie, praca, w mgnieniu oka zapomnisz o M!
    Trzymam kciuki, by Twoje marzenie się spełniło.

    OdpowiedzUsuń
  17. I ja pomysl z wyjazdem popieram w 100%!To nie przesadza przeciez o reszcie Twojego zycia. Pojedz, zobacz na wlasne oczy jak tam jest, czy to wlasnie Ci odpowiada. Na kolejne decyzje przyjdzie czas pozniej. Teraz oderwij sie od tej szarej rzeczywistosci miedzy nudna praca a M. Sprobuj swoich sil tam, gdzie inni to docenia. Zainwestuj w siebie dziewczyno! I nie mowie tu o pieniadzach. Mowie o odwadze stawiania czola przeciwnosciom. Otworz sie na ludzi, na to co czka Cie dobrego. Jestes tego warta Ciam.

    OdpowiedzUsuń