wtorek, 8 października 2013

Bolesne przypomnienie, że wciąż jestem gruba

W życiu każdego odchudzającego się nadchodzą kryzysy. Wynik najgorszego chyba to usiąść na laurach.

Fakt, chyba trochę osiadłam na laurach. Niby nie było powodu, bo jestem dopiero w połowie odchudzania, ale tak zachwyciłam się swoją "nową" sylwetką, że powoli traciłam cel z oczu korzystając z dotychczasowych osiągnięć.

Powiem więcej. Czasami zapominałam, że dalej jestem po prostu gruba. Wiesz, te randki, te piwka na ławce, spódnice, sukienki, ciuszki z sieciówek (nie XLki) itd., spowodowały, że dieta zeszła na dalszy plan.

Niedawno pisałam o tym, że waga, lekarz itd. sugerowali, że jestem po prostu otyła, obtłuszczona i w ogóle zawał, ale nic tak nie otrząsa jak opinia drugiej osoby.

Przed chwilą gadałam z kolegą, którego poznałam przez internet (jak i po co to nieważne, bo to długa historia :P). No i on nagle stwierdził, że wie, że dużo schudłam (bo mu opowiadałam, nie znamy się osobiście), ale mogłabym zaktualizować swoje zdjęcia na Facebooku, bo witki opadają i wszystkiego się odechciewa. Tyle tylko, że te, które komentował są z marca/kwietnia, kiedy ważyłam tyle samo co teraz...


A co do mojej diety i wagi, bo coraz więcej osób w komentarzach wyraża wielkie zainteresowanie: waga dalej waha się w okolicy 88-90 kg. (mam 164 cm. wzrostu). Dalej walczę, dużo ćwiczę i dużo pije wody, co przynosi niezły efekt, bo cellulit wyraźnie zmniejszył się i jest widoczny tylko przy uszczypnięciu skóry! W ogóle nogi mi się wysmukliły, są gładkie, ładne, tylko ten brzuch...

13 komentarzy:

  1. Każdy z nas ma chwilę słabości ,ale nie poddawaj się musisz się otrząsnąć i być silna - tak tak niby się dobrze mówi,pisze ,ale wiec jedno mam również 164 ,a waga 45kg bardzo bym chciała przybrać na wadzę i nie mogę bo niby za szybka przemiana materii ,ale już wyrosłam z tego ,aby się stresować swoją wagą .Dlatego Ty walcz nie dla kogoś ,ale dla siebie :)Pozdrawia serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
  2. mam chyba podobnieeee, ech jakoś się trzeba zebrać :D co do jedzenia to było taczej wysoooko tłuszczowo i średniobiałkowo, a węgli jak najmniej... ale teraz dorzucam warzywa i i węgli będzie więcej :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ale wiesz... Waga może ta sama, ale czy kształt budowy ciała też? Cały czas ćwiczysz, stosujesz diety i inne takie takie.

    OdpowiedzUsuń
  4. No właśnie, waga może być ta sama a nawet i większa, ale ważne że sylwetka się zmienia. Pamiętaj że mięśnie ważą więcej niż tłuszczyk ;)
    Głowa do góry, bez wahań i potknięć byłoby nudno :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Ciamka, nie łam się, u mnie waga podobna, a wzrostu mniej o 4 cm! Właśnie motywuję się na nowo, bo nieco się rozsypał mój plan. Po prostu musisz na nowo wzniecić ten ogień, który doprowadził Cię tak daleko. Jesteś inspiracją, ja właśnie dzięki Tobie znalazłam siłownie, dietetyka i trenera w jednym. Mam nadzieję, że pierwsze spotkanie w przyszłym tygodniu ;) musi być dobrze! Ściskam ciepło!

    OdpowiedzUsuń
  6. Uwielbiam Twojego bloga! U go girl! Wierzymy w Ciebie!!! ;***

    OdpowiedzUsuń
  7. W życiu bywają lepsze i gorsze chwile. Nie przejmuj się opiniami innych, najważniejsze jest, abyś Ty dobrze się czuła z samą sobą.

    OdpowiedzUsuń
  8. Nie przejmuj się i walcz dalej :) Sama piszesz, że efekty się pojawiają więc warto iść za ciosem :) Powodzenia

    OdpowiedzUsuń
  9. Trzymam kciuki ! :) Każdy ma gorsze dni ,ale jak je przezwyciężysz to będzie tylko lepiej. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  10. jaki kot hehe, dasz radę ;))) 3mam kciuki

    OdpowiedzUsuń
  11. Dasz sobie radę! Schudłaś już bardzo dużo, a więc nie ma dla Ciebie rzeczy niemożliwych :) Trzymaj się!

    OdpowiedzUsuń
  12. Od ćwiczeń i diety masz lepszą skórę na pewno, a słowa kolegi potraktuj jako motywację. Byle tylko nie osiadać na laurach i sukcesywnie, po malutku do przodu a efekt będzie trwalszy.

    OdpowiedzUsuń