wtorek, 15 października 2013

Jesienna chandra powoli mija

Zauważyłam, że od kilku dni mam raczej lepszy humor, niż gorszy :).

Na pewno na poprawę humoru zadziałało kilka czynników. Po pierwsze - przesilenie jesienne minęło i mamy w pełni piękną, złotą polską jesień. Codziennie jeżdżę rowerem po swojej okolicy i nie mogę się zachwycić.

Po drugie ten "kolega" o którym Ci pisałam zrozumiał swoją gafę i przeprosił. Dzięki Wam uprzytomniłam sobie, że na pewno wyglądam lepiej niż na tych starych zdjęciach, bo przecież cały czas ćwiczę. Co nie zmienia faktu, że tak nie powinien mówić i...powiedziałam mu to.

Było to coś niebywałego, bo zazwyczaj jak ktoś wyśmiewał moją sylwetkę to przełykałam gorzkie łzy poniżenia i zamykałam się w sobie, to znaczy nie odzywałam się więcej do tej osoby cierpiąc po cichu w swoich czterech ścianach. Tym razem pomyślałam, że przecież też jestem takim samym człowiekiem godnym szacunku jak i każda inna osoba i powinnam o to walczyć. Wiem, że niektórzy mogą to odczytać jak jakieś farmazony, bo co złego jest w powiedzeniu "grubo wyglądasz na tych zdjęciach", ale mnie to zabolało i mam prawo żądać przeprosin.

No, ale żeby nie było, że ja znowu same dramaty. Samoocenę poprawiłam w...Warszawie. Pojechałam na weekend do kumpla geja (głównym powodem były 3 wystawy, a jego to tak przy okazji odwiedziłam), który obczajał w metrze wszystkich chłopców dookoła przy okazji wspominając ilu to gości wyhaczyło mnie i pożerało wzrokiem :D

Stojąc w tym metrze zmęczona po 5 h. jazdy autobusem stwierdziłam - ha, still hot as fuck :P Pewnie też czułam się lepiej, bo brzuch powoli mi się zmniejsza i ciasnawy płaszczyk już nie jest tak ciasny :).

W każdym razie powoli ponownie dochodzę do duchowej harmonii. Dieta idzie rewelacyjnie, cały czas ćwiczę, nic ino się cieszyć :).

10 komentarzy:

  1. I bardzo słusznie. Koniec z samotnym przełykaniem łez w czterech ścianach. Dobrze, że udało Ci się zdobyć na asertywność. Tak trzymaj. Sukces murowany:-).

    OdpowiedzUsuń
  2. Czytam Twój blog od dwóch dni i jestem pod wrażeniem. Dużym.
    Gratuluję siły woli i motywująco-inspirujących przemyśleń.

    P.S. 'Naprawdę' i 'nieprawda' pisze się razem.

    OdpowiedzUsuń
  3. Wspaniale Ci idzie! Oby Twój cudowny humor nigdy się nie skończył i zawsze było tak dobrze :)
    Trzymaj się!

    OdpowiedzUsuń
  4. Masz już wypracowane nowe nawyki. Teraz to całe odchudzanie to betka;)

    OdpowiedzUsuń
  5. ta zmiana świadczy tylko o tym jak bardzo zmienia się Twoja psychika i postrzeganie siebie :) gratuluję i oby tak dalej:) a przeprosin miałaś prawo oczekiwać bo w końcu nie powinniśmy nikogo ranić. I bez znaczenia tu jest czy to słowa dotyczą faktycznego stanu. Bo cz to za dużo kg, czy za duży nos, czy też odstające uszy- akceptujemy albo siedzimy cicho, żeby nikomu nie sprawiać przykrości.

    OdpowiedzUsuń