poniedziałek, 17 marca 2014

Po przerwie poćwiczyłam

Prawie dwa miesiące żyję bez pracy i utrzymuję się właściwie z korepetycji i tego, co do tej pory uzbierałam. Oszczędzam na czym się da, w tym na fitnessie.

Od niemal trzech tygodni nie ćwiczę. Nie wspominam nawet o mojej diecie, bo to jest dwumiesięczna katastrofa. Na szczęście mam jakiś ruch, jeżdżę rowerem, codziennie gdzieś wychodzę. Dziś jednak spojrzałam w lustro i przeżyłam szok: gdzie moje mięśnie??


Oczywiście można się wściekać, albo można zacisnąć pasa, zmrużyć oczy i zrobić zdeterminowaną minę. Do cholery! Chcę moje mięśnie z powrotem!

Karnetu na fitness nie wykupię, bo są ważniejsze wydatki (jak czynsz...), ale za to poćwiczyłam w domu zestaw ćwiczeń, który miałam na treningu funkcjonalnym w klubie. Po nim poczułam taki przypływ pozytywnych emocji, jaki dawno nie odczuwałam. Tego mi było trzeba.

Do poprawy diety jeszcze się nie zabrałam. Trudno jest kupować łososie i oleje kokosowe, kiedy mam widmo kredytu na wyjazd (oby nie!). Zazwyczaj też jem obiadki u mamy, albo u A.


To pewnie zabrzmi kuriozalnie, ale wbrew temu, jak to wygląda (bezrobotna, niewiedząca czego chce od A. i totalnie zamotana), po wizycie u psychologa doszłam do niespodziewanego wniosku, że znowu zaczęłam mieć kontrolę nad swoim życiem. Nie jestem uwikłana w toksyczne znajomości, z A. czuję się komfortowo i bezpiecznie. Jest on moją przystanią i z nim psychicznie odpoczywam. Mam sprecyzowany plan na przyszłość, a z A. pewnie samo się wyjaśni (najpewniej nie poleci ze mną, bo nie ma odpowiedniej ilości środków, a poza tym ma za dużo zobowiązań w Polsce).

W każdym razie teraz chyba mam chwilę odpoczynku od ekscytacji i możliwość zaczerpnięcia oddechu przed kolejnym biegiem za szaleństwem ;).



hyhy - nie mogłam się zdecydować na jeden obrazek, więc wkleiłam wszystkie :D

3 komentarze:

  1. ja też chcę moje mięśnie ... i na tym poprzestanę. bo "z powrotem" było by pewnym nadużyciem ;)
    ach ci psycholodzy ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie też sformułowanie "z powrotem" brzmi kuriozalnie:D
      Ja Cię podziwiam Ciam, że masz odwagę lecieć tyle godzin samolotem! Nienawidzę podniebnych podróży. Chyba musiałabym się upić i spać, żeby nie myśleć o tym, iż lecę w chmurach zamknięta w metalowej puszcze. Brrr!

      Usuń
    2. Ciamka jest już wprawiona w boju po 8h. locie do NY :)

      Usuń